wtorek, 23 kwietnia 2013

Spóźniony post ;)

Miał być post tydzień temu... ale po pierwsze zabrakło czasu, a po drugie w końcu zaczęliśmy korzystać z wiosennej pogody :)
A post miał być urodzinowy. Moje chłopaki 15. 04 świętowały razem. Tatuś miał urodziny, a Piotruś skończył dwa miesiące :) Dopiero co tuptałam na porodówce, a teraz mam już takiego "dorosłego" synka :)
Sam dzień porodu zaczął się dosyć zabawnie. Najpierw mąż poinformowany, że mam już skurcze zapytał czy już ma wstać???(godz. 3.30), czy jeszcze może pospać ;) Około godz. 5.30 już miałam skurcze tak co 3-5 minut, mąż w gotowości czekał na hasło JEDZIEMY, a ja chciałam jeszcze kupić bilet na koncert Beyonce, bo od 6 zaczynała się sprzedaż biletów. Jednak strach przed urodzeniem w aucie, czy też na izbie przyjęć (a taki przypadek znam ;) był silniejszy.
Piotruś urodził się w piątek, 15. 02, 2013 o godz. 15.57
ważył 3900 g,
mierzył 55 cm 

Po dwóch miesiącach jego "gabaryty" się sporo zmieniły ;)
Waga - 6100 g
Wzrost - 63 cm.

Nasz mały Pimpuś pierwszy tydzień swojego życia spędził na oddziale neonatologii. Po porodzie załapał zapalenie płuc. Maluszek od początku miał doskonałą opiekę, zaczynając od położnej, która pomagała mu przyjść na świat, kończąc na ciociach położnych z oddziału opieki pośredniej. Jednak przekaz informacji w szpitalu był fatalny. Nikt mnie nie raczył poinformować, że Piotruś jest chory, dopiero w sobotę wieczorem, przed kąpielą dowiedziałam się, że zostanie zabrany na neonatologie. Takiego stresu i paniki jednocześnie nigdy wcześniej nie doświadczyłam. 
Na szczęście pierwsza dawka antybiotyku zadziałała i Piotruś zrobił mi najpiękniejszy prezent urodzinowy, 22.02 wrócił razem ze mną do domku. Jednak cały tydzień był dla mnie baaardzo ciężki. Starałam się być przy nim jak najdłużej. Przyjeżdżałam do szpitala ok. 10, wychodziłam po kąpieli i karmieniu ok. 22. Warunki nie były komfortowe, bo trudno wysiedzieć na twardym krzesełku zaraz po porodzie... Chyba sam poród był dla mnie mniej bolesny. Jedynym plusem w tej całej sytuacji był fakt, że się wysypiałam ;)


Piotruś z tatusiem kilka godzin po porodzie



I w dniu powrotu do domku, taki był wtedy maluteńki :)



Piotruś jest pogodnym chłopcem. Coraz częściej się uśmiecha. W głos śmieje się póki co tylko przez sen i to w nocy, po karmieniu jak zasypia na moim brzuchu. Jego śmiech jest przeuroczy :)Swoją drogą, ciekawe co mu się śni, że tak go to rozśmiesza? :)
Od ok. 3 tygodni uwielbia leżeć na brzuszku i od tego czasu unosi główkę bez prblemu do góry i się rozgląda gadając przy tym ;) A co Piotruś opowiada? Aguuuu, abuuuu, ejjjjjj, ojjjjj, ajjjjj i wydaje z siebie różne inne dźwięki. Najczęściej opowiada leżąc na przewijaku i patrząc na półkę, która jest nad nim - sprawdza czy tata dobrze śrubki przykręcił ;) Próbuje chwytać różne przedmioty i brać do buzi, jednak najczęściej ssie paluszki bo zabawka nie chce współpracować ;) A paluszki baaardzo mu smakują, ślini się przy tym niesamowicie obficie ;) Nocki są coraz spokojniejsze, średnio Piotruś przesypia 5 godzin, choć raz zdarzyło mu się przespać 8 i pół godziny - wtedy to ja co chwilę się budziłam i sprawdzałam czy wszystko ok, a on obudził się opróżnił cycusia i zasnął dalej.
No i najważniejsze, prawie przy każdym płaczu pojawiają się łzy.
Cóż tu dużo mówić, Piotruś jest cudowny i uwielbiam patrzeć na jego pyzatą buziuchnę,tulić i całować pluszowe jak bułeczki z   Mc Donalda polisie :)




Pozdrawiamy :)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Konkurs Betty's Home i Casual Kids



Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie na facebook'u.
Do wygrania poduszka w kształcie literki :)
Szczegóły tutaj :)


A jutro o ile Piotruś pozwoli nowy post :)

Beata :)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Proporczyki i za krótka doba

Za kilka dni malutki Piotruś skończy dwa miesiące. Czas leci  niesamowicie szybko przy takim maluszku... dopiero przecież jechałam na porodówkę... :)

Zanim nasz Słodki Buziaczek (jak to mówi na wnuka babcia ;) skończył miesiąc koleżanka postawiła przede mną niezłe wyzwanie. Zamówiła u mnie trzy personalizowane girlandy. Zastanawiałam się czy decydować się na takie "szaleństwo" przy tak malutkim dzidziusiu. Na szczęście, był to czas kiedy dzieciątko przesypiało większą część doby i właściwie dzień składał się z przewijania, karmienia i spania. Więc gdy Buziaczek spał, mama mogła poszaleć i wyciągnąć swoje stosy tkanin i dobrać kolorystykę na proporczyki, powycinać wszystko ze spokojem, poprasować, podkleić... :) Dobra organizacja czasu to podstawa - dopiero teraz tak naprawdę się tego uczę ;)

Co do dziewczęcych chorągiewek szczególnych wytycznych nie dostałam, nie miały być takie same.




Dla chłopca koniecznie musiały być niebieskie ;)


Cały komplet 



"Dobre czasy", kiedy to mój syn przesypiał większość dnia się skończyły ;) Teraz nie pozostaje mi nic innego jak szyć po nocach ;)
A tak się prezentuje prawie dwumiesięczny Niedźwiadek  :)




sobota, 6 kwietnia 2013

Mała gwiazda

Zanim Piotruś przyszedł na świat starałam się uszyć coś dla niego. W końcu szewc bez butów chodzić nie może! Łatwiej jednak zmobilizować się szyjąc coś dla innych, a nie dla siebie.
Mimo wszystko udało się :) Zanim brzuch przysłonił maszynę stworzyłam dla naszego malucha poduchę w kształcie gwiazdy. Dziś nawet udało się na niej uciąć krótką drzemkę :)










Gwiazdki na tyle nam się spodobały, że udało się nawet kupić kombinezon z takim motywem,




 który powoli robi się za mały, więc...

WIOSNO ZAPRASZAMY!!!


niedziela, 31 marca 2013

Świątecznie i ... wiosennie?

Życzymy Wam wesołych świąt. Mimo zimowej aury za oknem, wiosennego nastroju! 

U nas w mieszkaniu już dawno wiosna zagościła, czekamy zatem na wyższe temperatury i słoneczko :)












czwartek, 28 marca 2013

Wielkanocne przygotowania i Pimpuś

Nadchodzące święta będą dla nas wyjątkowe, a to za sprawą małego Piotrusia, który pojawił się na świecie 15 lutego. Mały Pimpuś trochę wywrócił nasze dotychczasowe życie do góry nogami, ale jesteśmy przeszczęśliwi, że w końcu jest z nami! W końcu tyle na niego czekaliśmy :)

Przedstawiamy Wam Piotrusia Pimpusia ;)





Na szycie niestety zbyt wiele czasu nie pozostaje, bo mały mężczyzna od około dwóch tygodni robi sobie w ciągu dnia drzemki, które trwają maksymalnie pół godziny. Mimo to udało mi się uszyć kilka zajączków i udekorować trochę nasze mieszkanko.

Pierwszy z ekipy żółciutki jak jajeczko ;)




Następna, to Pani Zającowa - przystroiła sobie uszy na wiosnę, a wiosny nie widać :(



Ostatni zajączek jest w sowy, choć wcale osowiały nie jest




Cała ekipa w komplecie 



Pozdrawiamy :)





piątek, 8 lutego 2013

Poduchowe szaleństwo

Poduszkowe szaleństwo zaczęło się jeszcze przed świętami. Oj naszyło się poduszek ;) Ostatecznie żadna w świat jeszcze nie poleciała, za to w tzw. międzyczasie szyłam kolejne literki, już na zamówienie. 


Tak wygląda poduszkowa piramida


A tutaj jej wybrane elementy :)








Miłego weekendu :)

Blogging tips